Włoska robota

Fantazja i swoboda. Espresso i dopasowany garnitur. Dobre okulary i gustowne auto. Takie są Włochy. Kraj, w którym projektuje się najpiękniejsze samochody świata to jednak również kraj, w którym te piękne samochody traktuje się równie niezobowiązująco, jak flirt w kawiarni. Postawiliśmy więc sobie za zadanie, żeby ta Alfa Romeo Giuliettta stała się z powrotem samochodem godnym pożądania. Czyli przed nami była prawdziwa „włoska robota” – dopracowana w każdym szczególe akcja, która nie może się nie udać.

Dlaczego „z powrotem”? Bo po paru latach użytkowania, jej czarny lakier (Etna Nero) ujawnił swoje niedostosowanie do polskich warunków. Powie ktoś, że we Włoszech ślady ostrej walki o miejsce parkingowe na zderzakach to normalka – ale do Polski zwyczaj przepychania się jeszcze na szczęście nie dotarł. Za to dotarły już tanie myjnie i niskiej jakości chemia, a niestaranni i niewyedukowani pracownicy myjący auta czym popadnie już byli. I to wszystko odcisnęło piętno na lakierze pięknej Alfy. Rysy na tylnym słupku były widoczne nawet bez specjalnego oświetlania samochodu. A to jest Alfa, ona musi być piękna. Zabraliśmy się więc do pracy z jasnym planem: będzie tak piękna, że nie tylko każdy Polak, ale i Włoch się za nią obejrzy.

Na pierwszy rzut oka było widać, że Alfa wymaga sporo pracy. Miękki fabryczny lakier poddał się szczotkom myjni, rysy po osuszaniu niewłaściwymi szmatkami spowodowały spore zarysowania. Ten lakier trzeba było przygotować do położenia powłoki za pomocą precyzyjnego zdjęcia minimalnej warstwy zarysowanego klaru. Zaczęliśmy jednak od podstaw, od starannego wyczyszczenia auta z zewnątrz i – to było prawdziwe zadanie dla Herkulesa – w środku. Zabłocone dywaniki, porysowane plastiki i brudna tapicerka były prawdziwym poligonem zarówno dla środków G’zoxa, których użyliśmy, jak i dla umiejętności naszych pracowników. W starciu z zadrapanymi plastikowymi częściami wnętrza użytkownik jest bez szans – zawsze będą już wyglądać źle. Na szczęście dysponujemy środkami, które pozwalają przywrócić plastikom fabryczny wygląd. Chociaż trzeba pamiętać, że wyczyszczenie wnętrza to oczywiście kwestia nie tylko odpowiedniego zapasu płynów, gąbek i pędzli, ale przede wszystkim – umiejętności.

Alfa nie ułatwia życia detailerom – jej karoseria jest pełna intrygujących, trójwymiarowych kształtów, a scudetto – słynna osłona chłodnicy w kształcie tarczy, charakterystyczna dla Alfy Romeo – zapewnia wiele godzin pracy przy precyzyjnym czyszczeniu. Jak widać na zdjęciach, warto ten czas poświęcić, bo efekt jest piorunujący. Robi chyba nawet większe wrażenie, niż perfekcyjnie wygładzony bok samochodu, na którym nie ma już najmniejszej rysy. Giulietta pokryta została powłoką New Real Glass Coat, którą będziemy opiekować się przez rok – dbając o to, by przez ten czas wyglądała perfekcyjnie.

Spędzili