Volkswagen Amarok

To auto jest splotem sprzeczności, które układają się w logiczną całość. Pracuje w firmie transportowej jako samochód dyspozycyjny, dostawczy, serwisówka, a gdy trzeba – wykorzystuje swoje możliwości ciężarowe. A jednak w środku znajdziemy również dziecięcy fotelik, bo przecież dorównuje wyposażeniem i komfortem niejednemu SUV-owi. To nie jest typowy pickup kupiony aby uciec od VAT-u. To prawdziwy wół roboczy.

Bezpardonowe użytkowanie Amaroka mogłoby stawiać pod znakiem zapytania sensowność zabiegów detailingu. “I tak się pobrudzi i zniszczy!” – można było usłyszeć. Otóż jest dokładnie odwrotnie. Zabezpieczenie karoserii i wnętrza takiego auta nie służy wyłącznie efektowi wizualnemu, ale przede wszystkim właśnie zabezpieczeniu – wydłużeniu trwałości samochodu, jak najdłuższemu zachowaniu jego właściwości i zapewnieniu, że nie zawiedzie.

Na sam początek trzeba było Amaroka bardzo porządnie umyć. Wykorzystaliśmy cały arsenał środków Soft99, które w przypadku ciężkich zabrudzeń działają lepiej, niż przeznaczone do samochodów używanych delikatnie lub już zabezpieczonych powłokami kwarcowymi produkty linii G’zox. Obie marki są zresztą własnością jednej firmy, znakomicie się więc uzupełniają. Również do prac nad wnętrzem użyliśmy asortymentu Soft99, które świetnie poradziły sobie z tapicerką i plastikami Amaroka.

Poważnym wyzwaniem był silnik – ogromna plątanina przewodów, rurek i kabli jednostki 2.0 TDI pod maską Amaroka była mocno już ubrudzona (Amarok, jak na auto przystosowane do pokonywania bezdroży przystało, nie ma szczelnych osłon pod silnikiem, które uniemożliwiałyby szybki odpływ wody podczas pokonywania brodów). Byłby to kłopot dla firm używających gąbki i nabłyszczającego spraya. Dla nas – zupełnie zwyczajna praca z kilkunastoma ściereczkami, gąbkami i całą galerią pędzli. Po kilku godzinach pracy komora silnika wygląda lepiej, niż w chwili gdy opuszczała fabrykę.

Przed nałożeniem powłoki kwarcowej wykonaliśmy korektę lakieru Amaroka. Radykalna ingerencja w klar lakieru nie była konieczna, bo dzięki staranności i pomysłowości naszych fachowców, zlikwidowaliśmy wszystkie powierzchniowe rysy pracując na pojedynczych mikronach grubości klaru. Może się wydawać to zbyt pracochłonne i zapewne łatwiej byłoby po prostu zaatakować auto tarczą polerską bez zwracania uwagi na grubość zdejmowanej warstwy. Wyznajemy jednak zasadę, że prawdziwym mistrzostwem jest doprowadzenie lakieru do perfekcji w możliwie najbardziej delikatny sposób.

Do wykonania powłoki kwarcowej wybraliśmy ciekawy produkt, również brandowany Soft99, ale jako jedyny z całej oferty tej marki dostępny wyłącznie dla profesjonalistów – Soft99 H7 Quartz. Nie można go zobaczyć na półkach sklepowych, a jest dobrą alternatywą dla rozwiązań z palety G’zox. Ze względu na atrakcyjną cenę i łatwość w powtórnym nakładaniu, sprawdza się w szczególności na samochodach ciężko pracujących i narażonych na najtrudniejsze warunki terenowe.

Wszystkie zewnętrzne elementy plastikowe zabezpieczyliśmy preparatem Nano Hard, który zapewnia im ochronę fizyczną (tworząc barierę utrudniającą zarysowania) oraz znakomity, głęboki kolor.

Podczas gdy auto poddawane było detailerskim zabiegom, gotowe czekały już felgi – starannie umyte, pozbawione osadów i brudów, zabezpieczone tym samym Soft99 H7 Quartz, który położyliśmy na karoserii. Po założeniu na Amaroka znakomicie dopełniły wygląd auta.

Finalny rezultat to samochód użytkowy, który mimo niemal sześciocyfrowego przebiegu wygląda jak nowy. Poza satysfakcją właściciela z wyglądu, jesteśmy pewni że będzie równie zadowolony w dniu, w którym przyjdzie mu wymienić wóz na kolejny – Amaroka w takim stanie trudno będzie znaleźć na rynku, o dalszą odsprzedaż może więc być spokojny.