Przed zimowym snem

Motoryzacja mocno trzyma się tradycji. Szczególnie gdy mówimy o pojazdach, które mają sprawiać przyjemność posiadaczowi, a nie być prostym mechanizmem do przemieszczania się między punktami A i B. Harley Davidson Electra Glide to przykład takiego właśnie mocno osadzonego w tradycji pojazdu. Do G’zox Polska motocykl trafił na detailing, który przygotuje go do zimowej przerwy między sezonami.

Na widok Harleya każdy powie, że to motocykl klasyczny. Amerykańska firma nie czaruje klientów technologicznymi nowinkami, nie wyciska z każdego centymetra sześciennego pojemności siódmych potów, nie eksperymentuje. Harley to urządzenie na wskroś tradycyjne – w tym sensie, że korzystające ze sprawdzonych przez lata rozwiązań. Electra Glide wywodzi swój rodowód z modelu FL, którego produkcję rozpoczęto w 1941 roku. Gdy po ośmiu latach produkcji (i znaczącym wpływie na ruchliwość amerykańskich wojsk podczas wyzwalania Europy) motocykl doczekał się hydraulicznego przedniego widelca, nazwę FL zmieniono na coś bardziej przystającego do sposobu, w jaki Harley poruszał się po drodze. Zmiana w komforcie była tak ogromna, że wybrano nazwę “Hydra-Glide” – czyli mniej-więcej “hydrauliczne szybowanie”.

Po kolejnych osiemnastu latach “Glide” doczekał się innowacji, która stworzyła jego dziesiejszą nazwę: tradycyjny nożny rozrusznik (tak, tak – dwucylindrowy silnik o pojemności 1300 cm3 uruchamiany był “z kopa”!) zastąpiono elektrycznym. Tak powstał Harley-Davidson Electra Glide. I od tamtej pory właściwie się nie zmienił aż do 2009 roku, gdy HD wprowadził do produkcji nowe ramy: sztywniejsze, lżejsze i o lepszej geometrii. Na szczęście z wyglądu motocykl wciąż był taki sam, no i jego podstawowe zalety nie uległy zmianie. To ogromny, bardzo wygodny cruiser, który pozwala właścicielowi odrzucić schematy: wystarczy znać punkt A, z którego się wyjeżdża, a B… B może być gdziekolwiek.

Motocykl, który poddaliśmy detailingowi to świetnie wyposażona Electra: jest radio z czterema głośnikami i elegancki wyświetlacz wielofunkcyny, jest nawet fabryczny zestaw głośnomówiący Bluetooth. Do napędu służy kolejna już generacja V-Twina o ogromnej pojemności 1.7 litra. 135 Nm momentu obrotowego pozwala wręcz katapultować duży motocykl ze startu stojącego, ale wszyscy wiemy, że w Harleyu nie o to chodzi. Ma stabilnie, luksusowo szybować z umiarkowaną prędkością, choć gdy trzeba, zachowuje się z gracją jakiej nie spodziewamy się po tak ciężkim motocyklu.

Detailing Electry nie był łatwy. W takim motocyklu widać wszystkie elementy jak na dłoni, a przy tym mają one skomplikowane kształty i niełatwo dotrzeć do każdej widocznej, ale ciasno zapakowanej części podlegającej detailingowi. Nietrudno zgadywać, że ożebrowanie cylindrów stanowiło spore wyzwanie, ale nie mniejszym było precyzyjne wyczyszczenie kół. Pracowaliśmy nad motocyklem nawet dłużej niż zwykle działamy przy samochodach – po prostu najlepszym sposobem na prawidłowe wyczyszczenie był często demontaż elementów.

Po kompleksowym detailingu i zabezpieczeniu powłoką kwarcową Hi-Mohs, Electra Glide może udać się na zimowy odpoczynek. Gdy pogoda pozwoli, już na wiosnę przyszłego roku charakterystycznie brzmiący Harley ruszy z właścicielem w stronę zachodzącego słońca…

Harley-Davidson Electra Glide Custom:

  • Detailing analogiczny z pakietem samochodowym G’zox Hi Mohs
  • Karoseria: powłoka kwarcowa G’zox Hi-Mohs Coat o twardości 7 w skali Mohsa
  • Czyszczenie i zabezpieczenie zacisków hamulców i układu wydechowego
  • Czyszczenie i zabezpieczenie kanapy Leather Clean&Coat
  • Koła / opony: powłoki G’zox Wheel Coat / G’zox Tire Coat
  • Lampy: powłoka G’zox BG Headlight Cleaner & Coat

Dodaj komentarz