G’zox z bliska: mycie przed domem? Zmarnujesz tylko wodę.

Nie ma chyba posiadacza samochodu, któremu nie przyszło do głowy, że najlepiej umyje auto sam, przed domem. Zwykle myśli się o tym latem, kiedy jest ciepło i podczas mycia samochodu nie ryzykuje się zaziębienia. Ale czy jest to najlepszy sposób na doprowadzenie auta do czystości?

Jak się okazuje – niekoniecznie. Jest kilka przyczyn, dla których samodzielne mycie auta na własnej posesji jest nienajlepszym pomysłem. Zacznijmy od prostych spraw technicznych: żeby umyć auto, trzeba mieć gdzie i czym to zrobić. Już samo „gdzie” może sprawiać kłopot, bo odpływy przy podjeździe przed garażem mogą mieć kłopot z odebraniem takiej ilości wody, jaką zużyjesz (o tym ile zużyjesz przeczytasz poniżej). „Czym” jest również niebanalne. Najczęściej do mycia auta używa się wiaderka – co bardziej zorientowani pracują metodą „dwóch wiaderek” – i gąbki. Zdarza się że to gąbka która zużyła się już w kuchni czy łazience, więc została skierowana do innych zadań. Można być pewnym, że taka gąbka nie nadaje się zupełnie do lakieru samochodowego. Owszem, fachowcy również myją samochody gąbkami, ale są to produkty specjalnie przeznaczone do lakieru – mają różne charakterystyki (do usuwania brudu i niedoskonałości stosuje się tzw. gąbki ścinające, do mycia polerującego – gładzące), i odpowiednie do samochodu rozmiary. Wreszcie urządzeniem, które powoduje że każdy odkrywa w sobie fachowca od mycia jest myjka ciśnieniowa. Tutaj można popełnić każdą ilość błędów – począwszy od niewłaściwego wyboru urządzenia (zarówno pod względem jakości wykonania, zużycia energii, generowanego ciśnienia), aż po sposób jego użytkowania. Klasyczny błąd to przyłożenie lancy myjki do lakieru i usuwanie przylepionego brudu. Najczęściej usuwa się go wtedy wraz z lakierem – bezpowrotnie.

Drugą kwestią jest ekologia – wciąż zbyt mało poważana. Wprawdzie większość detergentów używanych do mycia samochodów ma ograniczony wpływ na środowisko naturalne, jednak aby zachować ekologiczną neutralność podczas mycia samochodu należy przestrzegać instrukcji użytkowania szamponów, pianek i past. Tymczasem dla większości użytkowników aut, którzy samodzielnie je myją, najlepszym sposobem na szybkie i sprawne umycie samochodu jest zwiększenie ilości detergentu. W znaczącej ilości trafia on bezpośrednio do gleby – dodatkowo zanieczyszczony brudem z samochodu: sadzą, drobinami gumy i smoły, toksycznym pyłem z klocków hamulcowych. Z taką mieszaniną nie poradzi sobie również przydomowa oczyszczalnia ścieków. Oznacza to, że choć mycie samochodu to niewątpliwie przyjemność, środowisko naturalne płaci za nią wysoką cenę.

A myjący samodzielnie auta użytkownicy nie pomagają środowisku zużywając ogromne ilości wody. Jak sprawdzili Amerykanie, przeciętna myjnia portalowa (taka, jaką możemy spotkać przy większości stacji benzynowych) zużywa podczas jednego mycia od 75 do 150 litrów wody. Mycie na własną rękę z wiaderek czy węża z wodą to nawet astronomiczne 380 litrów! Znacznie lepiej będzie już pojechać na myjnię samoobsługową i pobiegać dookoła samochodu z lancą myjki, ale tutaj wracamy do kłopotów, na jakie możemy natrafić działając wysokim ciśnieniem na delikatny lakier samochodu. W dodatku nie mamy żadnej pewności, że to co z samochodu spłynęło oraz detergenty używane do mycia trafią do oczyszczenia – a nie bezpośrednio do ziemi.

Tak prosta sprawa jaką jest mycie może okazać się całkiem skomplikowana. Jak my to robimy? G’zox Polska używa w swoich myjniach specjalne separatory i oczyszczalnie. Dzięki nim mamy pewność, że zanieczyszczenia substancjami ropopochodnymi jak i detergentami są usuwane. Staramy się w ten sposób nie tylko zadbać o środowisko i spowodować, że mycie czy detailing samochodu w G’zox nie jest powodem do wyrzutów sumienia – nawet u najbardziej zdeklarowanych ekologów wśród kierowców.