Mercedes G55 AMG

Gdy zajmowaliśmy się małym SUV’em Mercedesa, nie przypuszczaliśmy, że już za chwilę będziemy pracować przy jego pierworodnym bracie – kultowej klasie G, czyli Geländewagenie. Znawcy wiedzą, jakim rodzynkiem jest ostatni model G55 AMG z kompresorem. Po nim były już tylko modele z turbo, a doładowany mechanicznie V8 o mocy 507 KM to silnik dla konesera. Jak się okazało, trzeba również wyjątkowych umiejętności, żeby ten samochód poddać detailingowi, który będzie spełniać najwyższe wymagania G’zox. Ale nie uprzedzajmy faktów.

Taki samochód nie bierze jeńców i rządzi na drodze oraz poza nią. G55 jest szanowane przez właściciela, ale używane zgodnie z przeznaczeniem. Trzeba przyznać, że lakier znosi to nadspodziewanie dobrze, ale kształt auta powoduje, że bardzo szybko się brudzi, pył i zanieczyszczenia pozostają trudno w dostępnych miejscach, a liczne elementy zewnętrzne z nierdzewnej stali (progi czy końcówki rur wydechowych) narażone są na szybkie zabrudzenie. Szczególnie imponujący układ wydechowy (podwójne rury umieszczone po bokach) jest zachlapywany przez wodę i błoto z przednich kół. Zaczęliśmy więc tym razem nie od mycia, tylko od demontażu tych elementów i ręcznego czyszczenia. Do tak trudnych fragmentów auta dobrze nadaje się mleczko Stain Removal Cream z serii Soft99 Smooth Egg albo specjalne chusteczki Fukupika Stain Cleaner, jednak my skorzystaliśmy z patentu, który pozostanie naszą tajemnicą, a zapewnia absolutnie najwyższą jakość czyszczenia bez korzystania ze środków żrących ani agresywnego mechanicznego zrywania brudu (rada: jeśli brud nie schodzi z polerowanej nierdzewnej stali, nie warto chwytać za maszynę polerską – ryzykujecie, że zostawi trwały, nieusuwalny bez szlifierki kątowej ślad. Kluczem do czyszczenia stali nierdzewnej są trzy słowa: cierpliwość, cierpliwość i cierpliwość. Dodatkowa cierpliwość potrzebna jest gdy progi mają pasy gumy zapobiegające poślizgnięciu się).

Progi i wydech czyściły się na jednym stanowisku, a na drugim zabraliśmy się za mycie. Musiało być bardzo gruntowne, tym bardziej że w przypadku klasy G trzeba umyć również ramę nośną, do której przymocowane jest nadwozie. Ze względu na jej kształt i miliony zakamarków, jest to skomplikowany i długi proces. Trzeba również odpowiednio zaplanować działania, żeby nie myć ramy dopiero po umyciu karoserii, bo rozpylone błoto osiądzie na czystym lakierze. Gdy auto było już gotowe… trzeba było sprawić, żeby stało się sterylne. W przypadku klasy G zdejmujemy w tym celu wszystkie zewnętrzne lampy, poza reflektorami głównymi. Wszystkie, łącznie z lampkami podświetlającymi tablicę rejestracyjną. Jest ich sporo a ich wyjęcie, zabezpieczenie kabli i wyczyszczenie każdej osłony żarówki wymaga dużo pracy, ale efekt przechodzi oczekiwania. Przy okazji udało nam się znaleźć kombinację środków czyszczących, które usuwają przebarwienia z osłon znajdujących się zbyt blisko żarówek.

Do wnętrza Gelendy zastosowaliśmy – poza odkurzaczem, pistoletem na sprężone powietrze i całą galerią pędzli – nasze sprawdzone Spoomo i środek do pielęgnacji skóry Fine Cleaner & Conditioner Soft99. Warto zwrócić uwagę na deskę rozdzielczą, która jest w klasie G bardzo duża i łatwo się elektryzuje – odpowiedni dobór środków pozwoli uniknąć unoszenia się kurzu w powietrzu, którym oddychają pasażerowie samochodu.

W trakcie czyszczenia wnętrza mogliśmy zająć się kołami. Ze względu na wzór felg zdecydowaliśmy się zastosować w tym przypadku specjalną powłokę kwarcową dedykowaną wyłącznie do kół, czyli G’zox Wheel Coat. Ma ona inną charakterystykę niż powłoki karoseryjne, które świetnie sprawdzają się na felgach, jednak w przypadku kół fabrycznie polerowanych warto jest użyć Wheel Coat – efekt opalizowania odbijającego się w nich światła jest wart każdej godziny pracy nad kołami.

W końcu mogliśmy przystąpić do zabezpieczania karoserii. Usunęliśmy delikatne rysy eksploatacyjne na lakierze i zabezpieczyliśmy grube uszczelki szyb (świetnie nadaje się do tego Tire Coat, stosowany zwykle od opon). Na całą ogromną powierzchnię samochodu nałożyliśmy warstwę G’zox Real Glass Coat. Ta kwarcowa powłoka znakomicie odpycha brud i powoduje, że krople wody nie mogą utrzymać się na płaszczyznach samochodu. Warstwa kwarcu sprawia, że napięcie powierzchniowe kropli wody uniemożliwia jej rozlanie się po lakierze i krople po prostu spływają z auta. Przy tak dużym samochodzie jak G-Klasse nałożenie warstwy powłoki kwarcowej wymaga znaczącego nakładu pracy, ale dla nas liczy się perfekcyjny efekt, a nie zegarek. A potem już tylko szczegóły – odczekać aż powłoka się utwardzi, sprawdzić, czy wszystkie detale są dopięte na ostatni guzik i gotowe!