CLS Shooting Brake

Widzieliśmy w życiu dużo pięknych samochodów, ale wciąż zdarza się, że coś nas zaskakuje. Tak było z Mercedesem CLS Shooting Brake – czyli połączeniem elegancji czterdrzwiowego coupé z użytecznością kombi, to wszystko w formie nawiązującej nazwą do tradycyji brytyjskiej elegancji (o tym skąd pochodzi nazwa shooting brake przeczytacie tutaj). Ten Mercedes jest piękny, więc nie ma co się dziwić – nie można pozwolić, żeby skrywał swoją urodę pod warstwą zimowego brudu.

Ten konkretny egzemplarz jest samochodem testowym, dlatego utrzymywanie go w czystości jest szczególnie istotne. Wystarczyło otworzyć maskę, żeby zdumieć się, w jak niespodziewanych miejscach potrafi odkładać się błoto. Było więc pewne, że zajmiemy się komorą silnika, ale na początek nadkola, wahacze i zaciski hamulców – z których usunęliśmy ślady kilku tysięcy kilometrów, które auto już pokonało. Potem delikatne mycie karoserii – pomaga w tym foam gun – który tworzy z łagodnego środka myjącego gęstą pianę. Użyliśmy G’zox BG Exclusive Condensed Shampoo, który nie zawiera środków ścierających, jak zwykłe szampony samochodowe. W ten sposób mamy pewność, że umyjemy samochód nie niszcząc lakieru. Wiele myjni korzysta z agresywnych środków, które zapewniają spektakularny, ale krótkotrwały efekt. Umycie auta szamponem G’zoxa trwa wprawdzie dłużej, ale za to nie demoluje powłoki lakierniczej.

Równocześnie, pracując gąbkami o różnej charakterystyce usunęliśmy z powierzchni auta drobne rysy, których powstawanie jest przy takiej pogodzie nieuniknione. Karoseria odzyskała głęboki blask i odbija światło jak lustro.

Wiele czasu poświęciliśmy na doprowadzenie do perfekcji wnętrza CLS-a. Ponieważ jest to auto testowe, które ma zachęcić potencjalnych klientów do wydania niebagatelnej sumy, absolutnie kluczowe jest, aby każdy kto wsiada do samochodu był przekonany, że auto jest w idealnym, fabrycznym stanie. Usunięcie najdrobniejszych zabrudzeń i pyłu ze środka było więc oczywistością – najwięcej czasu zajęło nam dotarcie do najgłębszych i najbardziej skrytych zakamarków samochodu. Oczyszczenie pedałów to prościzna (o ile macie narzędzia i odpowiednie środki do pielęgnacji stali nierdzewnej), a pędzlami usunęliśmy wszelkie ślady niedoskonałości nawet z gniazd pasów bezpieczeństwa. Wszystkie zawiasy zostały wyczyszczone i zakonserwowane, a listwy ozdobne na progach drzwi odzyskały swój pierwotny blask (nie trzeba ich zdejmować – trzeba jednak wiedzieć, jak prawidłowo maskuje się elementy, na których nie chcemy stosować środka do stali). Deska rozdzielcza CLS-a ma duży fragment z lakierowanego drewna – wszystkie brudy i odciski palców z niego zebrała znakomicie chusteczka Soft99 Dashboard Cleaner. Do czyszczenia starannie ukrytych lampek oświetlenia ambientowego (pod jego listwą lubi zbierać się kurz) trzeba użyć higienicznych patyczków do uszu.

Do perfekcji doprowadziliśmy stan bagażnika, żałując trochę, że auto nie ma opcjonalnej podłogi z wiśniowego drewna – można ją cyklinować (to ewenement!) a my użylibyśmy jednej z kwarcowych powłok G’zox, aby nadać jej idealny połysk oraz zabezpieczyć przed czynnikami zewnętrznymi i uszkodzeniami mechanicznymi.

Osobnym, ale bardzo istotnym fragmentem pracy było uporządkowanie komory silnika. Nie zależy nam na powierzchownych efektach, dlatego usunęliśmy wszystkie osłony wygłuszające, które wyczyściliśmy na osobnym stanowisku, a sam silnik został gruntownie wymyty i zabezpieczony. Nie trzeba wspomniać o tym, że słowa “myjka ciśnieniowa” i “silnik” nie powinny stać w jednym zdaniu. To jest ręczna praca, a nie bezmyślne wymachiwanie pryskającym Karcherem. Znów w ruch poszły pędzle i szmatki. Prawdę mówiąc najbardziej jesteśmy zadowoleni z tego… czego nie widać. Ukryte pod osłonami elementy silnika mają w sobie sporo mechanicznego uroku, i choć właściwie żaden posiadacz ich nie ogląda, to nie znaczy, że nie powinny być czyste – wręcz przeciwnie! One muszą być idealne.

Felgi to rutyna – staranne mycie nieżrącymi środkami, aby uniknąć uszkodzenia ich powłoki, prowadzącego do nadżerek w materiale, usunięcie wszystkich śladów gumy, smoły i kleju od klocków wyważających. Oczywiste jest, że takim samym zabiegom poddajemy koło zapasowe – przecież (odpukać!) może się zdarzyć, że trzeba będzie z niego skorzystać, byłoby niemiło, gdyby ta nieprzyjemna sytuacja wiązała się z brudzeniem się o wymieniane koło.

Gotowy i wyczyszczony CLS Shooting Brake powrócił od razu do swoich zadań. Jesteśmy pewni, że dzięki naszej pracy zdobędzie swojej marce nowych klientów.